– Jak piję herbatę, panie…
– Jak piję herbatę, panie doktorze, to mnie coś w oko kłuje.
– Proszę wyjąć łyżeczkę, to przestanie… Następny proszę!
– Jak piję herbatę, panie doktorze, to mnie coś w oko kłuje.
– Proszę wyjąć łyżeczkę, to przestanie… Następny proszę!
– Doktorze, coś mnie kłuje w boku.
– To dobroć, zaufanie i współczucie.
– W jakim sensie?
– One zawsze bokiem wychodzą.
Jeden młody lekarz do drugiego:
– Zarabiamy tak mało po tak ciężkich studiach! Gdzie tu sprawiedliwość?!
– Rozmawiałem z kolegami z ginekologii i proktologii. Tam też jej nie ma.
Pacjent ustala szczegóły dotyczące zbliżającej się operacji:
– A ile będzie kosztować narkoza? – pyta.
– 1500 złotych – odpowiada anestezjolog.
– 1500 złotych za to, żeby mi się film urwał? Trochę za drogo, nie sądzi pan?
– Nie. Urwany film dostaje pan gratis. Opłata jest za to, żeby znowu zaczął się wyświetlać…
Przychodzi starszy gościu do lekarza i mówi:
– Panie doktorze. Jestem wprawdzie trochę podstarzały, ale chciałbym jeszcze mieć dziecko.
Lekarz na to:
– To nic dziwnego, zdarzały się już takie przypadki, ale żeby być pewnym musimy zbadać pana nasienie. Proszę tu jest słoiczek (podaje mu małego Twist-off”a), pójdzie pan za ten parawan i zrobi co trzeba.
Dziadek wybrał się za parawan. Po chwili słychać ciche pojękiwania, z czasem zmieniające się w w jakieś niesamowite odgłosy wysiłku, parawan zaczyna się niebezpiecznie chwiać. Nagle wszystko cichnie. Gościu wychodzi z za parawanu. Wygląda jak obraz nędzy i rozpaczy. Mówi:
– Panie doktorze. Próbowałem prawą ręką, próbowałem lewą ręką i za cholerę nie mogę odkręcić tego słoika.
Do lekarza zgłasza się starsze małżeństwo. Mąż wchodzi do gabinetu jako pierwszy.
– Jak się pan czuje? – pyta lekarz.
– Doskonale – odpowiada mężczyzna. – A wie pan co, panie doktorze? Jak wczoraj wstałem w nocy, żeby się wysiusiać, światło samo się zapaliło w toalecie, a gdy wychodziłem, samo zgasło.
Lekarz zostawia go na chwilę, by porozmawiać z siedzącą w poczekalni żoną.
– Sądzę, że z pani mężem nie jest dobrze. Powiedział mi, że w nocy wstał do toalety i że światło samo się zapaliło, gdy wszedł, i samo zgasło, gdy wyszedł.
– O nie! Niech pan nie mówi, że znowu nasikał do lodówki!
Lekarz pytał mnie ostatnio, czy palę, piję, czy jestem seksualnie aktywny. O, tak, oczywiście, że aktywny. Jak najbardziej. Mógłbym wskazać wiele aktywnych wulkanów, które nie miały erupcji w ciągu ostatnich pięciu lat.
Po pełnej uniesień nocy on wychodzi do łazienki i myje ręce. Po powrocie zastaje ją siedzącą i zamyśloną.
– Wydaje mi się że jesteś z zawodu lekarzem – mówi ona.
– To prawda – odpowiada on ze zdziwieniem. – Skąd wiesz?
– To proste. Za każdym razem przed i po myłeś ręce.
– Skoro jesteś taka spostrzegawcza, to jaka jest moja specjalność?
– Myślę, że anestezjologia.
– Jesteś genialna. W jaki sposób to odgadłaś moja droga?
– Wiesz, po prostu nic absolutnie nie czułam.
Przychodzi facet do psychiatry i mówi:
– Panie doktorze, ostatnio śnią mi się bohaterowie „Gwiezdnych wojen”.
– A kiedy to się zaczęło?
– „Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce…”
U lekarza:
– Pali pan?
– Nie.
– Pije pan?
– Też nie!
– Co się pan tak cieszy… I tak coś znajdę…