Co to jest: 30 żabek i ropucha?…
Co to jest: 30 żabek i ropucha?
– Teściowa wiesza firanki.
Co to jest: 30 żabek i ropucha?
– Teściowa wiesza firanki.
– Tato, dlaczego babcia biega zygzakiem po ogródku?
– Nie gadaj tyle, podawaj naboje.
Zenkowa teściowa przy ostatniej awanturze powiedziała, że Jezus była kobietą, bo tak naprawdę tylko kobiety cierpią na tym świecie. Zenek tylko westchnął i poszedł do komórki po młotek, gwoździe i deski…
Baca wprowadził swoją teściowa na szczyt Giewontu i mówi do niej:
– Słuchoj mnie kobito. Mój dziadziuś swoją teściową w Dunajcu utopił,
mój tatuś swoją teściową ciupaską zaciukał, a jo Cie kobito puscom wolno…
Przychodzi baca do spowiedzi:
– Proszę księdza, zgrzeszyłem.
– Jak, synu?
– Szedłem sobie przez łąki i zobaczyłem piękną damę.
Podkradłem się, przewróciłem ją, no i długo…
– To wielki grzech, synu.
– To jeszcze nic. Na wszystko patrzyli jej rodzice, bracia, siostry, ciotki, wujowie, kuzynostwo i sąsiedzi.
– Jak to? I nic nie powiedzieli? – pyta ksiądz.
– Powiedzieli: Beeeeeeeeee.
Baca stanął przed sądem.
Sędzia pyta:
– Czy to wy zabiliście swojego sąsiada?
– Tak
– A czym zabiliście?
– Gazetą
– A co było w tej gazecie?
– Nie wiem nie czytałem.
Turystce pod Nowym Targiem zepsuł się samochód. Młody baca pomógł jej naprawić. Po naprawie zaproponowała zapłatę w naturze. Po fakcie rozmarzona turystka mówi do bacy:
– Baco! Wy chyba jesteście najlepszym kochankiem w okolicy!
– Eee, nie. Mój szwagier lepszy
– Dlaczego?
– Za młodych lat przelecielim wszystkie baby we wsi, a jak brakło to złapalim niedźwiedzicę w lesie i też żeśmy przelecieli.
– No i co?
– Potem przez rok szwagrowi miód przynosiła.
Turyści przyjechali w góry i postanowili przenocować u bacy. Wieczorem gdy kładą się spać mówi Baca:
– Ja się kładę w środku a wy na boki.
Rano turysta się budzi i mówi do drugiego turysty:
– Ty, w nocy mi ktoś konia walił.
Na to drugi:
– No mi też.
Baca się budzi i zaczyna mówić:
– Ale sen miałem… taaaka lawina mnie goniła, a ja uciekałem i taaak kijkami machałem…
Idzie baca na dwór za potrzebą. Wraca calutki mokry. Gaździna się go pyta:
– Józwa, desc podo?
– Ni… ino halny wieje.
– Baco, macie w waszej miejscowości jakieś atrakcje dla turystów?
– Mieliśmy, ale niedawno wyszła za mąż.