Baca popił na imieninach i na…
Baca popił na imieninach i na drugi dzień na kacu poszedł doić krowę. Mówi do niej:
– Oj krasula jak mi się nie chce ciebie doić.
A krasula się obraca i mówi:
– To ty trzymaj za cycuszki, a ja będę podskakiwać.
Baca popił na imieninach i na drugi dzień na kacu poszedł doić krowę. Mówi do niej:
– Oj krasula jak mi się nie chce ciebie doić.
A krasula się obraca i mówi:
– To ty trzymaj za cycuszki, a ja będę podskakiwać.
Stoi baca na jednym brzegu Dunajca, a góral na drugim. Baca drze się:
– Głęboka?!
Ale góral nie dosłyszał, bo Dunajec okropnie szumiał, więc mówi:
– To nie Oka, to Dunajec!
Na to baca wchodzi do wody, prąd go porywa, ledwo żywy wychodzi na drugim brzegu. Po chwili podchodzi wściekły do górala i mówi:
– Ja ci k*rwa dam do jajec!
Miesza baca kijem w szambie.Podchodzi do niego przypadkowy przechodzień i pyta:
– Czego baca tam szuka?
– Marynarka mi wpadła.
– No, ale po co panu ta marynarka, skoro ona cała w gównie teraz?
– No, ja wiem, ale kanapki w kieszeni były.
Stoi baca na przystanku z krową. Jedzie jakiś facet więc go zatrzymuje i pyta go:
– Podwiezie mnie pan?
– A gdzie dasz krowę?
– Aaa przywiążę się ją do zderzaka to pobiegnie.
Facet jedzie 20km/h krowa się cieszy, jedzie 80km/h krowa się dalej cieszy, jedzie 120 km/h krowa mruga okiem.
– Baco czemu ta krowa mruga tym okiem?
– A bo będzie wyprzedzać.
Na ostry dyżur przywożą górala ciężko pobitego, a ten na noszach zwija się ze śmiechu. Lekarz pyta:
– I z czego się pan tak śmieje? Szczęka złamana, cztery żebra też, oko wybite?
Góral na to:
– Ja to nic, ale Jontek ma dzisiaj noc poślubną, a ja mam jego jaja w kieszeni!
Dwaj górale kłócą się, który z nich jest silniejszy.
– Jo podnose 300 kg.
– A jo 400 kg.
– Jo 500 kg podnose.
Nagle jeden z nich wpadł do wody i krzyczy:
– JO TONĘ!
– A JO DWIE!
Siedzi Baca na górce i buja się. Podchodzi turysta i pyta:
– Baco, co robisz?
– Waham się.
– Jak to się wahasz?
– Ano panoczku byłem wczoraj ze starą na weselu. Dostałem po mordzie, ukradli mi portfel i zegarek, a starą zgwałcili a na dodatek zaprosili jeszcze na poprawiny.
– I co? – pyta się turysta – Idziecie?
– Stara chce iść, ale ja się jeszcze waham.
Siedzi sobie baca i pilnuje wyciągu krzesełkowego. Siedzi, turyści jeżdżą, wszystko spokojnie. Nagle baca wstał i wyłączył wyciąg. Turystami bujnęło. Wiszą. Co sprytniejsi zleźli z wyciągu po słupach i lecą do bacy:
– Baco, baco, co robicie? Zimno jest, tamci pozamarzają, puśćcie ten wyciąg!
– Nie puszczę!
– Dlaczego?
– Po ktoś powiedział do mnie „Ch**u”!
– Baco, niemożliwe, tu jest dużo turystów z zagranicy, pewnie powiedział „How do You do”, czyli jak się macie!
– A może… dobrze, puszczę wyciąg.
Baca puścił wyciąg i siedzi. Mruczy pod nosem:
– Chałdujudu… Może i tak… ale dlaczego „w du*ę je**ny”?
Baca po imprezie widzi taxi i się pyta:
– Ile zapłacę na ul. Kostek?
– 20zł
– A dało by się za 15?
– Nie
Następnego dnia baca przechodzi koło taksówek i widzi, że pierwszy to ten wredny więc podchodzi od tyłu i każdego taksówkarza się pyta:
– Ile na ul. Kostek?
– 20zł.
– Dam panu 50 jak w drodze zrobi mi pan loda.
– Spadaj!
I tak przy każdej taksówce.
W końcu podchodzi do tego wrednego i mówi:
– Ile na ul. Kostek?
– 20
– Dam panu 50 jeżeli wjedzie pan powoli pod górkę i pomacha swoim kolegom.
Idzie sobie Juhas i spotyka bacę.
– A kaj to idzies? – pyta baca.
– Do doktora.
– A co cię boli?
– Jaja.
– Eeee, tak sie nie godo. Godo się „bolą mnie bimboły.”
Juhas poszedł, po jakimś czasie wraca ze skierowaniami na badania. Zaczepia go baca:
– I co ci rzekł? – pyta baca
– Doł mi skierowania na badania – mówi juhas
– Na jakie? – dopytuje baca.
– Jakiesik OB i RH+, ale nie wiem co to.
– Jak to nie wies? OB to obciąć bimboły.
– A Rh+ ? – dopytuje juhas.
– Razem z chuj*m.